35. Szybowcowe Mistrzostwa Świata – Ostrów Wielkopolski 07-22.07.2018

35. Szybowcowe Mistrzostwa Świata rozgrywane są aktualnie w moim macierzystym Aeroklubie Ostrowskim w terminie 07-22.07.2018, poprzedzone treningiem od 01.07.2018.

Wyniki zawodów – https://www.soaringspot.com/en_gb/wgc2018pl/

Oficjalna strona zawodów – https://wgc2018.pl/pl/

Polskę będziemy reprezentować w trzech klasach:

  • klasa CLUB (szybowce starszej daty z klasy standard i 15 metrów bez balastu wodnego ze współczynnikiem korygującym): Rubaj Tomasz i Jakub Barszcz, oboje na szybowcach polskiej konstrukcji SZD55 – Promyk,
  • klasa 15 METROWA (szybowce z dodatkową mechanizacja skrzydła w postaci klap i zalewane balastem wodnym, rozpiętość skrzydeł 15 metrów): Sebastian Kawa i Łukasz Grabowski, kolejno na szybowcach niemieckiej konstrukcji ASG29 oraz polskiej Diana 2,
  • klasa STANDARD (szybowce bez dodatkowej mechanizacji skrzydła z balastem wodnym, rozpiętość skrzydeł 15 metrów): Mateusz Siodłoczek i Łukasz Błaszczyk, oboje na szybowcach niemieckiej produkcji Discus 2a,
  • trenerem ekipy jest Jacek Dankowski.

Podczas 17. Mistrzostw Europy w 2013 roku w Ostrowie Wielkopolskim, czterech zawodników z naszego obecnego składu już raz reprezentowało Polskę. Byli to Sebastian Kawa, Łukasz Grabowski, Jakub Barszcz oraz ja Łukasz Błaszczyk. Zawody tamte przeszły do historii polskiego szybownictwa, zdobyliśmy wtedy pięć medali, trzy w klasie standard i dwa w klasie club, drużynowo również byliśmy na najwyższej pozycji. Na trening w Ostrowie nikt z nas a obecną chwilę nie może narzekać, lataliśmy tutaj na zawodach różnej rangi w tym na ostatnich Mistrzostwach Polski w klasie 15m oraz równoległych Krajowych Zawodach w klasie CLUB. Teren na którym będziemy rozgrywali konkurencje jest również znany zawodnikom z zagranicznych ekip, zapewne wielu zawodników latało tutaj w 2013 roku jak i w Lesznie w 2014 gdzie trasy przebiegały podobnie. Trenowali rok temu na PRE WGC oraz w tym roku na naszych zawodach oraz indywidualnie. Treningowy miesiąc zaliczyło kilku pilotów z USA.

Reprezentowanie Polski w Ostrowie Wielkopolskim to pewien zaszczyt i wyróżnienie.

2018.07.01

Niedziela 1 lipca to odbiór szybowca z Żaru z Glider Service od Pana Jerzego Biskupa http://www.gliderservice.pl/ Discus 2a przeszedł tam gruntowne przygotowanie do mistrzostw. Podziękowania dla Pana Jerzego za perfekcyjny stan szybowca. Cała wycieczka z Książenic przez ŻAR zajęła 700 kilometrów tak żeby na godzinę siedemnastą dotrzeć na murawę lotniska w Ostrowie.

2018.07.02

Poniedziałek 2 lipca poświęciłem na montaż, prace techniczne raz zakotwiczenie szybowca w miejscu wyznaczonym dla każdego teamu. Discus i jego cała powierzchnia jest w najlepszym stanie jaki dotychczas zanotowałem, zawory wodne nie ciekną – widać, że szybowiec zaprasza do kabiny swojego pilota na wspólne dłuższe loty 🙂

2018.07.03

Wtorek 3 lipca przywitał nas pięknym błękitem i wyżową pogodą. Sprawiłem sobie prezent urodzinowy deklarując trójkąt 533km z punktami zwrotnymi: – pierwszy 20km na południowy wschód od Wielunia, – drugi na zachodzie Polski w Nowogrodzie Bobrzańskim. Prognozowane podstawy Cu do 2300m AMSL, kierunek wiatru północny zachód, termika do godziny 18.30. Po perfekcyjnym wyholowaniu przez Tomka Rubaja zostaję w silnym kominie i wykręcam błyskawicznie 1700m AGL, na zadanie odchodzę o godzinie 12:40. Na taką samą trasę poleciał 30 minut wcześniej Łukasz Grabowski na Dianie 2 „RP”. Podczas całego lotu przekazujemy sobie cenne informacje – lecimy w średniej odległości od siebie 70km. Początkowo Łukasz poleciał mocniej południem a ja mocniej północą ponieważ na pierwszym boku pojawia się bezchmurne okno. 1 PZT zaliczamy już pod dorodnymi Cu z podstawami 2200m AGL a dalej pd szlakiem do trawersu Kępna. Im dalej na zachód tym bardziej bezchmurnie. Od trawersu Milicza obieram północny kierunek lotu do Cu które są od trawersu Wschowy. Na trawersie Rydzyny łapię na bezchmurnej 3,5 m/sek i wykrecam 2200m AGL z zasięgiem do lepszej pogody. Przy Grochowicach niedaleko Sławy dolatuję do pożaru ścierniska, którego słup dymu jest zasysany przez Cu a pod kolejnym zdmuchniętym Cu dym „wisi” 400m pod podstawą. Oceniam straty pola na 100% i wypatruję czy ogień nie przerzucił się na sąsiadujące domy i kolejne pola z zamiarem szybkiego przekazania współrzędnych geograficznych na 121,5 MHz do Poznań Informacja. Na szczęście niema takiej potrzeby i dostrzegam liczne wozy strażackie w rejonie pola i na kierunku pełzającego dymu…. Łukasz poleciał po prostej i „dopadł” Cu przy północnym trawersie Głogowa. U mnie pierwszy komin przekracza momentami 4 m/sek a podstawa 2400m AGL im dalej na zachód tym wyższa. Mimo późnej godziny lecę dalej na zachód, lot bardzo mocno przyspiesza – pogoda jak w bajce. Nowogród Bobrzański zaliczam o 16:15 kierując nos Discusa w kierunku Ostrowa a na południowym trawersie Zielonej Góry wykręcam podstawę 2800m AMSL!! Idzię super, zaczynam wybiegać myślami jak to się musi latać zimą w Afryce jak tam podstawa 2x wyżej a noszenia jeszcze mocniejsze. Chmury od teraz układają się zakręcając z lekką odchyłką na północ. Trawers Leszna dokręcam 2500m AMSL i jestem na dolocie do Ostrowa!! Przez lepszą drugą połowę lotu finalnie kończę zadanie z prędkością 109 km/h. Udany prezent urodzinowy, prawda?? 😉

2018.07.04

Środa 4 lipca to moje prywatne święto narodowe – może brzmi to trochę zarozumiale ale to druga rocznica mojego przelotu 1000km a obrazy w pamięci z tego dnia trudno wymazać, więc może niech tak zostanie, proszę patrzeć na to z przymrużeniem oka 😉 Zastanawiamy się z Łukaszem Grabowskim na jaką trasę polecieć…. w międzyczasie dostajemy mail od trenera Jacka Dankowskiego z treścią „Na dzisiaj proponuje spenetrować rejon na południe od Ostrowa aż po północne Czechy w sektorze Wałbrzych – Wodzisław. Tam rzadko latacie i takie doświadczenie może się przydać. Pogoda powinna dzisiaj sprzyjać lataniu w tym obszarze.” Rzucam hasło, że można przy okazji wykonać oblot TMA Wrocław dla rozbudowania wersji trenera i zbadać więcej. Wykładamy trasę dookoła i deklarujemy trasę 505km z trzema punktami zwrotnymi. Dziś startujemy nieco później, pierwsza idzie w powietrze klasa CLUB, później ja w połowie stawki klasy STANDARD a jeszcze później Łukasz w klasie 15m. Zadanie wydaje się nieco za długie do późnej godziny startu. W tym dniu prognozowane Cu w rejonie południa do 2500m AMSL. Po wyczepieniu znów piękny 3 metrowy komin od razu do podstawy Cu 2200m AGL. Odchodzę o 13.15 i pod dobrymi połączeniami z małymi podkręceniami przelatuję w kierunku południowym 80km z prędkoscią 132km/h a dalej już niestety bezchmurna z anemicznymi noszeniami na zachodnim trawersie Opola. Zaliczam tam punkt i lecę do kolejnego położonego w Świerzawie na północnym trawersie Jeleniej Góry. Na drugim boku pojawia się 1/8 Cu z podstawami 2200m AGL ale cały czas przyciągają wyższe podstawy układające się w szlak na Karkonoszach. Podlatuję do przedgórza i trafiam kominy do trzech metrów z podstawami 2600m AMSL. Podrzucam moje informacje Łukaszowi żeby odrazu skorzystał z dobrodziejstwa „górek” i podleciał mimo nadkładania drogi. Łukasz wszedł głębiej w górki a tam podstawa przekraczająca nasz dopuszczaly limit 2850m AMSL szacowana na 3000m. 2 PZT zaliczam o godzinie 16:06 na 2100m AMSL i kieruję tor lotu w kierunku zachodniego trawersu Legnicy nad lasy lecz dalej w kierunku Lubinia gdzie wlatuję pod ostatnie Cu z pokryciem 1/8. Wcześniej rejon Złotoryi był klasycznie bezchmurny ale z silnymi noszeniami. Rezygnuję z lotu do trzeciego PZT ze względu na późną godzinę i wracam z kilkoma podkrętkami na słabnącej już termice bezchmurnej do Ostrowa z odległością 432km dookoła TMA Wrocław z dotkniętymi Karkonoszami.Ląduję po analizie pól na trzykilometrowym ringu dolotowym o godzinie 18:06 Kolejny udany dzień, mimo późnej godziny startu.

2018.07.05/06

Czwartek 5 lipca oraz piątek 6 lipca do dni które poświęcam na odpoczynek, ważenie i rejestrację oraz prace przy sprzęcie. Szacuję wg. prognoz, że początek mistrzostw może być w trudniejszych pogodach z zagrożeniem polowym i wolę odpocząć i zmagazynować więcej sił tym bardziej że rejon Ostrowa znam a szybowiec przeszedł dwa dość długie loty i od strony wyposażenia zachowuje się w powietrzu bez zastrzeżeń. Na lotnisku są już wszystkie ekipy, ruch dość spory przy stojankach a że nie padało kilka dni zaczyna się unosić kurz – przydałoby się trochę deszczu bo inaczej szybowce będą pokryte warstwą pyłu przed startem a nasi pomocnicy będą mieli wtedy dodatkowe zajęcie…. Rozpoczynają się również pierwsze konferencje prasowe oraz wywiady i szybkie wejściówki do radia i telewizji (linki udostępnię jak pojawi się do nich dostęp)

2018.07.08

W sobotę 6 lipca o godzinie 18:00 na rynku w Ostrowie Wielkopolskim odbyła się ceremonia otwarcia 35. Szybowcowych Mistrzostw Świata w klasach CLUB, 15m i Standard. Pogoda sprzyjała imprezie a po przemarszu wszystkich reprezentacji na ostrowski rynek nastąpiło otwarcie mistrzostw. Odsłuchaliśmy Hymn Polski, Hymn FAI, wystąpili z powitalnymi przemówieniami przedstawiciele władz lokalnych, Aeroklubu Ostrowskiego, Prezes Aeroklubu Polskiego Jerzy Makula, Vice-przewodnicząca Międzynarodowej Komisji Szybowcowej  Vigorito Galetto Marina.

2018.07.08

W niedzielę 8 lipca polecieliśmy na pierwsze zadania mistrzostw – we wszystkich klasach „obszarówki”. Początkowo modele prognostyczne nie napawały optymizmem i sugerowały wczesne odejścia w związku z szybszym zakończeniem termiki. Było dokładnie odwrotnie, prognozy tuż przed startem przesunęły i wydłużyły dobro okno pogodowe, warto więc było poczekać co mocno zaprocentowało. Odeszliśmy w klasie standard na końcu stawki a sam lot szedł bardzo sprawnie bez zaskoczeń, Mateusz – 13, mój wynik – 6. Dogoniłem silniejszych konkurentów do pierwszej strefy w Wieluniu (od Grabowa szlaki do końca strefy). Dalej 70% lotu wykonałem również pod szlakami z „podkrętkami” w czterometrowych kominach. Podstawy do 1800 mAMSL. Troszkę mniej szczęśliwie wybrałem połączenia szlakowe do ostatniej strefy i w efekcie rywale zrobili o 3km/h wyższą prędkość lecąc równolegle lewym szlakiem. W każdej klasie nasze wyniki bardzo dobre jak na pierwszy dzień – oby tak dalej.

2018.07.09

Poniedziałek 9 lipca podobnie jak niedziela przywitał nas dobrą szybowcową pogodą – prognozy zapowiadały szybki lot pod podstawami do 2000 metrów. We wszystkich klasach wyłożono zdania obszarowe z czasem oblotu 3h 30min, czyli zadania za 1000 możliwych punktów do zdobycia. Startujemy dziś z Mateuszem z pierwszego rzędu klasy standard, mnie w przestworza „strzela” dziś Cmelak, hol idzie bardzo sprawnie. Po wyczepieniu lecę nad rynek w Ostrowie do dorodnego Cu „łapię” 2,6 m/sek do samej podstawy 1500m AMSL. Pogoda wygląda na bardzo dobrą z lekką tendencją do rozlewania po stronie północno-wschodniej od naszych tras. Oceniam to na zbyt mocny „strzał” termiki ale i taka pachnie mi to że to chwilowe.. co potwierdził nasz trzeci bok w tym sektorze gdzie stał piękny szlak od trawersu lotniska do końca trzeciej strefy. Odchodzimy na trasy bez zbytniego wyczekiwania, czas zadania jest na tyle długi a warunkiem brzegowym jest podchodzące w drugiej części dnia zachmurzenie frontowe piętra wysokiego w postaci cirrusa, który ma tłumić nieco termikę. Szczęśliwie było go mniej niż się spodziewaliśmy a operacja słońca generowała Podstawy do 2000m, dokręcaliśmy w kominach sięgających 4m/sek. Pewszy bok, dobre odejście z wejściem pod szlak od trawesu Mikstatu i dalej do prawej strony Wielunia. Pierwsza strefa zaliczona do końca i odwrót podobnym warunkami do drugiej przez regularne połączenia Cu do trawersu Milicza. W drugą strefę wlatujemy nieco zbieżnie do jej połowy tak aby chwycić dużo lepsze okno pogodowe na północy. Do trzeciej strefy przez pierwsze 40km lecimy pod połączeniami Cu a od Michałkowa do końca trzeciej strefy i na powrocie do lotniska pod tym samym szlakiem z dwoma krótkimi „podkrętkami” w silnych miejscach powyżej 4 m/sek. Oceniamy, że lepszym wariantem ale nieco ryzykownym był lot do drugiej strefy i do trzeciej mocno północą, gdybyśmy tak zrobili mimo dobrego wyniku dnia nasza prędkość byłaby prawdopodobnie nieco wyższa. Konkurencję w dniu dzisiejszym wygrywa aktualny Mistrz Świata w klasie standard Louis Burdelique (Francja) a my wskakujemy w totalu na 4 i 5 miejsce. Po dniu lotnym i przygotowaniu sprzętu na dzień następny udajemy się zwykle na wycieczki rowerowe. Atmosfera w teamie wspaniała, mimo naturalnych emocji sportowych związanych z konkurencją i lotem szybko schodzimy na ziemię i koncentrujemy się na odpoczynku i magazynowaniu sił na dzień następny 😉

Wyniki łączne po dwóch konkurencjach: https://www.soaringspot.com/en_gb/wgc2018pl/results/standard/task-2-on-2018-07-09/total

2018.07.10/11/12/13

Od wtorku do piątku ze względu na niekorzystne warunki pogodowe konkurencje zostały odwołane. Czas w okienkach pogodowych bez deszczu poświęciliśmy na wycieczki rowerowe, odwiedziny znajomych w okolicy oraz na różne, wywiady, prezentacje w tym producenta JS, która odbyła się w hangarze odpraw.

2018.07.14

Po kilku dniach nielotnych 14 lipca polecieliśmy na zadanie prędkościowe o długości 315 km z trzema punktami zwrotnymi Kolsko, Wińsko i Rydzyna. Po wyholowaniu lecę odrazu pod silny wiatr (35-40km/h) w kierunku Biniewa do ładniejszych Cu. W strefie wyczepienia zaczyna się nieco rozlewać, tworzą się lokalne Ac. Szczęśliwie łapię komin i wykręcam bezpieczną wysokość do przeskoku dalej na nawietrzną stronę linii startu i trzymam się tam na 10km. Mateusz mniej szczęśliwie po wyholowaniu przez dłuższy czas pod Cu zacienionym przez AC nie może trafić stabilnego noszenia, odwiewany przez wiatr na 16 km do linii startu, wysokość 800mAMSL. Do otwarcia startu lotnego czekam latając na nawietrznej ale niestety sytuacja robi się niekorzystna gdyż z kalkulacji wychodzi, że w najkorzystniejszym wariancie spotkamy się aby być gotowymi do wspólnego odejścia dopiero w trzecim oknie  slotowym – czyli za 20 – 30 minut, trasa jest długa, warunki słabe. Nasze CLUBy nie wyczekują  już też dłużej. Układa się szlak na odejściu co jest handicapem pod silny wiatr, w międzyczasie zaczyna gromadzić się stadko klasy standard. Po kolejnej analizie aby się spotkać i odejść razem, szanse na wspólny start są takie same – późne trzecie okno slotowe (godzina 14.20), długość trasy 315 km. Na starcie mam 1700mAGL – podejmujemy decyzję żebym odszedł w pierwszym oknie w pierwszym slocie (14.00). Po moim starcie lotnym Mateusz postanawia odejść nieco niżej (300m) i kilka minut po czasie w drugim oknie slotowym (otwarcie 14.10) gdyż nad linią startu zaczyna się rozlewać a wiatr jest dość silny i tak trudno będzie dokręcić wysokość. Kolejnym ważnym czynnikiem i zagrożeniem w tym dniu były prognozowane burze i opady na koniec dnia – odcięcie powrotu. Lecimy więc w różnicy 10 – 12 minut, podaję Mateuszowi mój tor lotu (wykorzystując EVENT MARKER) wszystkie dobre oraz słabe kominy żeby ułatwić pogoń oraz mniej trafne decyzje aby poleciał innym torem lub skrótem. Do pierwszego punktu początkowo lot do trawersu Jarocina pod szlakiem (do 1500mAGL) dalej pojedyncze Cu do 1300 mAGL a od tarwersu Osiecznej okno bezchmurne z niemrawą termiką. Szczęśliwie Mateusz goni i jesteśmy w zasięgu wzroku na około 40 kilometrów przed pierwszym punktem (różnica wysokości 300 – 400m pomiędzy nami). Od trawersu Sławy po dość wymagającym locie poprawa warunków, wypatrujemy piękny szlak na drugim boku który wzmacnia się już przed pierwszym punktem zwrotnym – robi się niezła „faza”. Na wejściu prawie 3m/sek dokręcam tak aby „skoczyć” dalej do punktu i z powrotem po szlaku z 1000 mAGL i dalej bez krążenia po prostej do 1700 mAGL. Bardzo szybko zaliczam 2 punkt zwrotny już bez żadnych dokrętek ciągle pod podstawą. Szlak ten to wypiętrzone mocno Cu Cong, które po 15 – 20 minutach przechodzą w Cb z mocnym opadem (szybowce, które zwlekały na odejściu popadają tu w kłopoty, w tym kilku topowych pilotów). Lecę z przodu klasy standard a z Mateuszem spotykamy się na trzecim punkcie zwrotnym w Rydzynie i dalej już z wiatrem przed Krotoszynem wykręcamy razem dolot do Ostrowa z naszymi CLUBami wspierani przez informacje z przodu od piętnastek. Mateusz osiąga bardzo dobry wynik – drugi czas dnia, ja czternasty, wygrywa Norbert Alin Scarlat. W tym dniu kilku zawodników, którzy wyczekiwali dłużej ze startem lotnym (trzecie i czwarte okno slotowe) kończą lot z bardzo słabymi prędkościami a kilku zawodników z czołówki ląduje w polu. Bardzo dobry lot w klasach CLUB – wygrywa Tomasz Rubaj i w 15m – wygrywa Sebastian Kawa. Wieczorem czeka na nas International Evening, Polski stół wygląda konkretnie.

2018.07.15

Kolejnego dnia 15 lipca, polecieliśmy na zadanie prędkościowe z punktami zwrotnymi Sobo, Pan, Bełchatów o długości 296 kilometerów. Po wyczepieniu bardzo słaba termika bezchmurna z zasięgiem 1100 mAMSL. Cała klasa standard wyczekuje długo na poprawę warunków, chwilami wygląda to jak walka o przetrwanie. Odchodzimy w trzecim oknie slotowym w większej grupie, pierwsze Cu na wschodzie w rejonie Grabowa nad Prosną. Szczęśliwie trafiamy na 600 mAMSL komin na 15 kilometrze od lini startu tak aby w 1,3 m/sek „dobić” do 1150 mAMSL i optymalnym ślizgiem „gonić” do Cu. Szczęście ominęło lecących z przodu pilotów z przodu grupy, którzy nie trafili i przelecieli obok noszenia (Louis Bourdelique, Vittorio Pinni). Ich lot zakończył się polem na niespełna 30 kilometrze trasy…. Nam po kolejnym przeskoku udaje się dolecieć do pierwszych Cu, kręcimy w porwanych kominach do 2 m/sek im dalej tym stabilniejsze noszenia, dokręcamy już tylko w trzy metrowych kominach, podstawy do 1700 mAMSL. Pierwszy, drugi i trzeci punkt zaliczamy lecąc bez większych problemów. Po trzecim punkcie zaznacza się wpływ niżu który generuje nieco średniego zachmurzenia oraz zmienia się kierunek wiatru. Lecimy od razu do zachęcającego szlaku przelatując pod dwoma Cu, które mimo pięknej ciemniej podstawy nie noszą….. do szlaku dolatujemy na 500 mAMSL i wpadamy w małe tarapaty zatrzymując się po długim poszukiwaniu w kominie nie przekraczającym metra na sekundę. Kilka szybowców które leciały za nami przelatuje nas górą (200-300 m wyżej) ale za moment są w podobnej sytuacji jak my. Dostrzegamy zmianę siły i kierunku wiatru na mniejszej wysokości, po dokręceniu do 800 mAMSL lecimy dalej pod szlakiem ale bez rewelacji…. Dokręcamy w lepszych podtrzymaniach aż udaje się złapać 1,8 m/sek do podstawy 1400 mAMSL. W międzyczasie nie wiemy którędy poleciały szybowce z przodu stawki, ale okazuje się że są niżej od nas o około 300 – 400 metrów, nie trafiły prawdopodobnie lecąc niżej „zaburzonych” mocno noszeń. Decydujemy aby odlecieć mocno w lewo od niżowego szlaku i przeskoczyć „bezchmurne okno” do kolejnego szlaku ustawionego południową stroną trasy w kierunku lotniska. Wysokość wystarczająca aby bezpiecznie dolecieć a na przeskoku liczne podtrzymania, choć na pierwszy rzut oka wydaje się daleko. Na wejściu 1,8 m/sek a nieco dalej w 2,2 m/sek wykręcamy dolot którego zapas rośnie, bez problemów osiągamy jako jedni z pierwszych metę. Mateusz wychodzi na prowadzenie a ja wskakuję na trzecią pozycję w totalu. We wszystkich klasach mamy pozycje medalowe Sebastian – 1, Łukasz – 3, Tomek – 1, Jakub – 2. W TEAM CUP (drużynowo) umacniamy się prowadząc ciągle na pierwszej pozycji.

2018.07.16

16 lipca lecimy na kolejne zadanie prędkościowe o długości 304 kilometrów z punktami zwrotnymi, Oleśnica, Wschowa, Wielowieś. Niż, który zaznaczył się w dniu poprzednim na wschodnim boku klasy standard i 15m – zbliża się bardzo szybko od północnego wschodu do Ostrowa. W tym dniu konkurencja ta okaże się dla nas mimo bardzo dobrego lotu od połowy trasy nieco pechowa…. Startujemy pod pełne średniowarstwowe niżowe pokrycie ale zgromadzona energia w wygrzanej ziemi przez kolejne 20 minut oddaje ciepło i pozwala wszystkim klasom nabierać wysokość. Dodatkowo powyżej 1200 mAMSL łapiemy delikatne zafalowanie od wpychającej się masy niżowej – wychodzimy do 1600 mAMSL. Do linii startu mamy około 10 kilometrów w głąb „pod niżem” gdzie aktualnie zaczyna delikatnie padać. Trener zaleca szybkie odejścia w każdej klasie ze względu na wysoce prawdopodobny scenariusz odległościowy zadania i odcięcie powrotu, jesteśmy wszyscy takiego samego zdania. Ostatecznie w późniejszym terminie dnia okazuje się, że niż zatrzymał się po przejściu lotniska na 30 kilometrze na południowym zachodzie. Po odejściu do Oleśnicy lecimy początkowo pod słabymi Cu a dalej od połowy boku do przeskoczenia okno z 4/8 zachmurzenia średniego warstwowego z termiką do 0,5 m/sek. Zabezpieczona wysokość pod ostatnimi strzępami Cu pozwala na dolot do dalszego tym razem bechmurnego okna „na styk” na optymalnej prędkości ale już baaaaardzo nisko gdzie na „mocnym słońcu” pracują lepsze kominy i łapiemy 1,5 m/sek (tworzy się tu duży peleton klasy STD…..) Piękne Cu do których lecieliśmy pełni nadziei są jeszcze dalej w CTR Wrocław ale ustawione korzystnie i zbieżnie zachodząc od połowy drugiego boku. Po zaliczeniu Oleśnicy w dużym peletonie przesuwamy się po bezchmurnej na drugim boku. Peleton zaczyna się rozrywać, gdyż część zawodników nie wytrzymuje chaotycznego krążenia a my „na samej górze” mamy ten komfort i lecimy maksymalnie zbieżnie odchodząc na lewo w kierunku wspomnianych Cu. Na tą chwilę bezchmurna na trawersie Trzebnicy pracuje bardzo ładnie (informacje od klasy club lecącej równolegle do nas). W rejonie Obornik Śląskich po kolejnym długim przeskoku dochodzimy „na stykowej” wysokości do pierwszych Cu. Podstawa chmur jest tu nieregularna i trzeba się zadowolić mizernymi noszeniami 1,2 m/sek tak aby troszkę „podkręcić” i polecieć dalej pod ładne kształtne Cu gdzie w 2 m/sek dochodzę do podstawy 1500 mAMSL. Im dalej na zachód tym lepsze warunki (opłaca się tu lot rozbieżny do trasy – podstawy 1900 mAMSL ułożone w krótkie szlaki i noszenia do 3 m/sek, a po kresce i na prawo okno bezchmurne). Lecimy bardzo szybko z kilkoma szybowcami z klasy 15m – nawet bez strat względem nowych JS3…. W ostatnim kominie dokręcamy w 3 m/sek i „z lewego banana” prostopadle (20 nadłożony kilometr) zyskujemy mocną przewagę mamy wtedy przed sobą tylko A2 – Matthew Scutter, którego doganiamy po zaliczeniu Wschowy ale zostawiamy jego komin i lecimy przez bezchmurne okno nad Leszno , gdzie przed Rydzyną tworzą się kolejne dobre Cu. W 2,2 m/sek wykręcamy podstawę 1800 mAMSL. W  międzyczasie Jakub Barszcz lecący z przeciwnego kierunku przekazuje nam info o dobrym oknie pogodowym przed nami które sięga za trawers Gostynia na krawędzi niżu. Wysuwamy się na prowadzenie i lecimy z przodu przed całą klasą standard. Powtarzamy sobie żeby pamiętać o tym aby lecieć maksymalnie wysoko i dokręcać bo dalej (jesteśmy świadomi) trzeba będzie pokonać ostatnie kilometry pod widocznym już i wysuwającym się zachmurzeniem niżowym tuż za Krotoszynem i coraz słabszą termiką od Ci. Niestety kilka chmur nie daje nam nic a najpiękniejsza przy „pistolecie” niepotrzebnie nas „zachęciła” swoim wyglądem i zwyczajnie „oszukała”. Z tyłu za nami lecące szybowce (po wnikliwej analizie z SeeYou) trafiają wygrzane lepsze noszenia (tak bywa, że bycie czasem z przodu nie jest korzystne jak się nie jest „w fazie” z wygrzaniem terenu lub „pikiem” termiki). Lecimy dalej i „dopadają” nas wyżej o 150 – 200 metrów pierwsze standardy tak aby przy Krotoszynie pod ostatnim dorodnym Cu zabrało je w 2 m/sek a nas w niecałym metrze. Niestety nie mamy wyboru i dokręcamy tu we wszystkim co się da, przed nami bardzo długi przeskok już pod zwartym pełnym pokryciem do ostatniego jedynego Cu który powstał na północy Ostrzeszowa w nasłonecznionym okienku. Jest to odejście z wiatrem w bok około 30 stopni – w tym momencie lecą tak samo wszystkie szybowce z każdej klasy. Na północy Ostrzeszowa tworzy się „multi peleton” (oceniam na 70% zawodników z wszystkich klas), krążymy w metrowym noszeniu tak aby z 38 kilometra z pod podstawy 1250 mAGL wykonać dolot po maksymalnym zasięgu który przy nastawie 1,2 m/sek wyrabia się z zapasem 80 metrów. Straciliśmy w tym dniu najwięcej punktów, mieliśmy mniej szczęścia lecąc na czele stawki klasy standard, wygrały szybowce które przyleciały wyżej i wcześniej w rejon rzeczonego Ostrzeszowa gdzie z małej wysokości (400 – 500 mAGL) złapały noszenia przekraczające 2 m/sek a Cu ten był wtedy bliżej trzeciego boku i dodatkowo lepiej pracował – my byliśmy pod nim dalej 10km od trasy…i 10 minut później co zagrało na nasz minus punktowy.. W naszej klasie trasę oblatuje większość szybowców – ponosimy stratę około 200 puntów i nieco obniżają się nasze lokaty w totalu – ale mimo to jesteśmy w pierwszej dziesiątce z mała stratą do pozycji medalowych. W tym dniu większość szybowców (95%) w klasach 15 metrów i Club kończy swój lot w polu w tej samej okolicy  co daje im remisowy wynik – pole w takim przypadku jest dobrym rozwiązaniem dla naszych zawodników. Pojedyncze szybowce które osiągnęły trasę nie mają wtedy znaczącego zysku punktowego. Tomasz Rubaj zalicza metę lądując w ringu, Sebastian w szczypiorku a Barszczu prawdopodobnie przy jakimś zarybionym stawie. W klasach 15 metrów i Club „nasi” szczęśliwie w czołówce mimo pola.

2018.07.20

Po trzech dniach przerwy – 20 lipca lecimy na wielobok 330 kilometrów z punktami zwrotnymi Bełchatów, Kluczbork, Stefanów. Po dość późnym starcie ziemnym, wyczepienie w bardzo słabej termice bezchmurnej – znów wszystkie syndromy wskazują i wydaje się, że zadanie będzie trudne do zaliczenia. Na dokładkę na linii startu tworzy się „zawzięcie” wyczekujący peleton… który mimo otwartego startu lotnego czeka…. a ochotników na zająca brak co nie dziwi… Cóż, czekamy i my w nastawieniu, że będzie to lot w peletonie. Po upływie czasu widać daleko na wschodzie Cu i potwierdzają to raporty naszych zawodników z klasy Club i 15m. Po 20 minutach odeszły pierwsze szybowce i stopniowo zaczynają się kolejne odejścia. Wypuszczamy więc na kilka minut „najgroźniejszych rywali” i ruszamy na trasę o 14:42. Wysokość odejścia 1000 mAGL z wiatrem w ogon 25 km/h. Wypatrujemy kilka grupek markujących noszenia. Właściwie ustawieni lecimy na podtrzymaniach przez dłuższą chwilę aż dolatujemy do pierwszych szybowców i podkręcamy śladową wysokość dla poprawy komfortu i tak już niskiego lotu dwa razy w noszeniach 0,5 0,7 m/sek. Głównym celem są Cu na południowym leśnym trawersie Błaszek. Dolatujemy do słabo wykształconego „kłaka” na 320 mAGL w rejonie są inne szybowce jeszcze niżej!! Jesteśmy zasadnie rozstawieni żeby zmniejszyć ryzyko nie trafienia (wiatr 25 km/h – spodziewane przestawienie komina termicznego względem chmury), alternatywa nie trafienia to pole na południe od lasu…… Dynamika powietrza na małej wysokości (silniejszy wiatr i niedogrzane jeszcze powietrze) nie sprzyjają, skaczemy w osi wiatru na wypadkowych podtrzymaniach. Trafiam tylko podtrzymanie pod kolejnym Cu, Mateusz obok 1,5 m/sek – podlatuję i jest ale ty razem dla mnie tylo 0,7 m/sek, Mateusz odjeżdża a jego komin wzmacnia robi się 200 m różnicy. Przemieszczam się do przodu znów po podtrzymaniach i z 700 mAMSL pod kolejnym już zdrowszym Cu dokręcam w 1,7 m/sek do 1500 mAMSL. Pomiędzy nami od tej chwili utrzymuje się różnica 10 – 15 kilometrów. Do Bełchatowa i dalej lecę bez „dokręcania” po korzystnie ustawionych w połączenia Cu – przelatuję w sumie 85 kilometrów. Do drugiego punktu lot początkowo pod rozpadającymi Cu, pod którymi trzeba przelecieć do zdrowszych nad zachodnim skrajem wykopalisk bełchatowskich. Tu z 400 mAGL trafiam „zwariowany” komin, 1/3 okrążenia zamyka dodatnią skalę wariometru a 2/3 silna turbulencja – jak w rotorze, zwiększam mocno przechylenie prędkość i „na żyletkę” krążę we wznoszącej części. Udaje się wycentrować 1,7 m/sek do 1400 mAMSL. Mateusz po lewej stronie w rejonie elektrowni w Bełchatowie mimo pieknego Cu ma też problemy z trafieniem komina, ogólnie mały kryzys. Dalej lecę do Kluczborka pod dobrymi Cu z noszeniami 2,2 m/sek do 1500 mAMSL, podając Matueszowi każdy komin w którym się zatrzymuję. Kluczbork zaliczam w małym bezchmurnym oknie z powrotem pod Cu, które odchodzą na wschód a po kresce już bezchmurna – wybija godzina 17 i powrót pod wiatr 25 km/h. Kilka szybowców z przodu markuje noszenia na bezchmurnej, Mateusz powoli dochodzi, lecimy razem w podobnym przedziale wysokości. Na około 20 km przed punktem, komin zabiera mie nieco lepiej i robi się 150 metrów różnicy (wychodzę z 1700 AMSL). Staramy się lecieć optymalnie, jest i późno i nie widać żadnych oznak krążących szybowców przed nami… Trzeci punkt zaliczamy o 17:33 – do mety 63 kilometry pod wiatr. Przed nami niżej obserwujemy krążące nisko szybowce, lecimy dalej jakby w tym miejscu termika przestała działać a szybowce te walczą tylko o przetrwanie. Od 40 kilometra poprawa warunków – udaje się trafiać noszenia powyżej metra (w międzyczasie z korespondencji Sebastiana wnioskujemy, że noszenia ustawiają się w osi wiatru i można próbować ustawiając się w ich osi nieco zyskać). Jesteśmy już na tej samej wysokości z Mateuszem i po kilku dokrętkach doganiamy peleton tak aby na jego czele dokręcić dolot. Mateusz wychodzi z mniejszym zapasem, z większą ilością wody, ja dokręcam dwa kółka w efekcie przylatujemy z 28 kilometra pod wiatr z delikatnym zapasem i różnicą powyżej minuty. Dolot wzmacnia się na ostatnich kilometrach. Szczęście dopisało mimo późnej godziny odejścia – lot bardzo dobry, ląduję o godzinie 18:17. Kilka szybowców w końcowej fazie miało kłopoty z „topniejącym” dolotem kończąc lot przed ringiem lecąc obok pasa noszeń z tej samej wysokości co nasza.

2018.07.21

21 lipca to ostatnia konkurencja mistrzostw – wielobok 431 kilometrów z punktami zwrotnymi: Ostrowy nad Okszą (północ od Częstochowy), Korzeńsko, 152CHAJ (północ od Złoczewa). Taktyczne założenie polegało na odejściu po głównych rywalach jeśli będą pilnować  lub odejść w korzystnym momencie tak aby nie być dla nich zającem. Po wyczepieniu odrazu komin przekraczający trzy metry ale równie szybko słabnie na wysokości 1300 mAMSL a im wyżej bardziej porwany. Podstawy wyglądają mniej równo a same Cu robią się cieńsze i bardziej anemiczne. Odczuwalny napływ masy z innym gorszym gradientem z południowego zachodu (widoczny również grubiejący cirrus). Krążymy oddaleni na zachód od linii startu obserwując napływ masy, staramy się również wykorzystać moment zaskoczenia tak aby odejść sprawnie na trasę bez innych szybowców. Niestety zostajemy wytropieni ale „pewnym” manewrem znów jesteśmy sami i z innego kierunku planujemy odejść w miarę sprawnie a termika już nie ta co po wyczepieniu. Zbliżamy się do linii startu na tyle wysoko, żeby odejść i dogonić na wschód lepszą pogodę. Tuż przy skraju linii niestety stadko standardów z głównymi konkurentami. Krążymy już wszyscy razem i scenariusz jaki się w tym momencie zapowiada to długie wyczekiwanie kto odejdzie pierwszy żeby nie stracić kilku punktów, które mogą zaważyć o pozycjach medalowych. Mateusz jest aktualnie na drugiej pozycji, zagrożeniem jest Dmitri Timoshenko, który pilnuje nas dość „sztywno”. Dobre okno na pierwszy bok zaczyna się nieco odsuwać, zawodnicy pilnują się dalej w peletonie. Sugeruję żeby spróbować odejść oddzielnie planem B – w miarę jeszcze dobrym oknie tak aby wykorzystać etap wyczekiwania pilnujących się szybowców. Dla Mateusza co by się nie działo będzie to i tak lot w peletonie, dla mnie szansa na indywidualny lot i próba odrobienia straty do pozycji medalowej. Po analizie aktualnej sytuacji przez trenera i Mateusza dostaję aprobatę i ruszam w samotny lot, który okazał się bardzo skuteczny ale za mało aby sięgnąć po medal. Zaskoczył „bezlitośnie” wszystkich niepilnowany Makoto Ichikawa który razem z Matthew Scutter odszedł na trasę chwilę po otwartym starcie lotnym, zrobili największą prędkość dnia a Makoto z pozycji ………….. wszkoczył na miejsce drugie „w totalu”. Mateusz ostatecznie obronił się przed Dmitrim a ja przeskoczyłem z pozycji 6 na 5 a do miejsca czwartego zabrakło 3 punkty (o jedno niepotrzebne „kółko” za dużo). Trzecie miejsce Mateusza a czwarte dla Dmitri. Mistrzem Świata w klasie standard zostaje Sjaak Selen z Holadnii.

Wracając do warunków na trasie, pierwszy bok lecę zachodnią stroną Wielunia pod dobrym jeszcze Cu z podstawami do 1800 mAMSL i noszeniami do 3 m/sek. 20 km przed pierwszym punktem po lasach szlak, lot po prostej (wszystkie gridy pozycji i kominów przekazuję Mateuszowi) na drugim boku od południowego trawersu Wielunia na zachód w większości termika bezchmurna z pojedynczymi 1/8 Cu w rejonie Kępna, Twardogóry. Lecę tym samym trackiem co klasa 15 metrowa, dostaję kilka cennych informacji od naszej piętnastometrowej pary. Bezchmurna początkowo dość mocna, od trawersu Milicza na „wielkim lesie” słabiutko aż do drugiego punktu który zaliczam na 800 mAGL. Dalej po delikatnych podkrętkach w anemicznych noszeniach lecę w poszukiwaniu czegoś lepszego w kierunku Milicza gdzie pojawia się kilka szybowców z klasy CLUB i 15m. Już troszkę lepiej, trafiam noszenia do 1,5 m/sek, zasięg 1400 mAMSL, podaję informacje o warunkach lecąc z przodu naszym obu klasom. W pewnym momencie doganiam w kominie i rozpoznaję szybowiec Jana Omselsa (aktuany lider 15m) z Niemiec , który odszedł 30 minut przed Sebastianem. Wg. kalkulacji RP i PC są teraz względem Jana około 5 minut!! – przekazana informacja o jego pozycji działa bardzo budująco na „nasze piętnastki” (przewaga 25 minut!!!). Kieruję się na prawo do Cu w stronę Sośnia gdzie dalej w kierunku Ostrzeszowa układa się kilka „kłaczków”  udaje się złapać jak na obecną chwilę komin 2,1 m/sek – wychodzę z pod podstawy na 2000 mAMSL. Sebastian z Łukaszem lecą moim tropem noszeń, Mateusz również ma bardzo dobre rozeznanie o warunkach przed sobą. Za Grabowem nad Prosną jestem już razem z RP i PC, „kręcimy” na tej samej wysokości w kominie 1,8 m/sek do 1900 mAMSL i dalej  przeskok na punkt zwrotny przed którym „z wiatrem” dokręcam dolot. Metę zaliczam o godzinie 16:38 z trzecim czasem dnia z prędkością 112,4 km/h Mateusz wykręca szósty czas dnia – prędkość 110,83 km/h. Wygrywa para Makoto – Scutter, którym bardzo mocno opłaciło się odejście od razu po otwarciu startu lotnego. Makoto przeskakuje w tym dniu na pozycję Vicemistrzowską.

Podsumowując. 35. Szybowcowe Mistrzostwa Świata w klasach Standard, Club i 15m. W zawodach startowało 132 zawodników, którzy reprezentowali 28 krajów z całego świata. Podczas 14 dni zawodów udało się rozegrać tylko 7 konkurencji (dni latania). Pogoda nas nie rozpieszczała i musieliśmy rywalizować w trudnych warunkach szybowcowych. Polskę reprezentowało 6 zawodników (maksymalny limit to 2 zawodników w danej klasie). Wszyscy nasi piloci znaleźli się w ścisłej czołówce. Na 7 możliwych do zdobycia medali (po 2 w każdej klasie i jeden drużynowy) zdobyliśmy aż 5 medali!!  W klasie Club Tomek Rubaj i Jakub Barszcz przez całe zawody utrzymywali się na pierwszym i drugim miejscu, niestety w trakcie ostatniej pechowej konkurencji zabrakło trochę szczęścia i Tomek Rubaj ostatecznie zakończył zawody na 2 miejscu a Jakub Barszcz uplasował się tuż za podium z niewielką stratą punktową. W klasie Standard w połowie zawodów Mateusz Siodłoczek objął prowadzenie a Łukasz Błaszczyk wskoczył na 3 miejsce, niestety pechowa konkurencja 16 lipca pozbawiła naszych pilotów miejsc na podium. Na szczęście piloci w kolejnej konkurencji ostro zaatakowali podium i Mateusz w przedostatniej konkurencji wskoczył na 2 miejsce. W ostatniej konkurencji niespodziewanie zaatakował reprezentant Japonii, który wyprzedził Mateusza w klasyfikacji generalnej. Ostatecznie Mateusz zajął 3 miejsce, zdobywając brązowy medal. Łukasz zakończył zawody na 5 miejscu ze stratą 3 punktów do miejsca czwartego (przy prawie 6200 punktów łącznie). W klasie 15 metrowej prawdziwe zwycięstwo Polaków! Sebastian Kawa zdobył tytuł Mistrza Świata, a Łukasz Grabowski zajmując 2 miejsce zdobył tytuł Vice Mistrza Świata. W tej klasie zawodnicy przez większość zawodów utrzymywali 1 i 3 miejsce, natomiast w przedostatniej konkurencji Sebastian „spadł” na 2 miejsce w klasyfikacji generalnej. Ostatnia konkurencja to był prawdziwy polski atak na najlepsze miejsca na podium, który pozwolił na zdobycie najcenniejszych trofeów. W klasyfikacji drużynowej od samego początku mistrzostw przez kolejne konkurencje utrzymywaliśmy nieprzerwanie pierwsze miejsce zdobywając ostatecznie drużynowe Mistrzostwo Świata. Nasz trener Jacek Dankowski odebrał złoty medal, a nasz zespół nie miał sobie równych. Zdobyliśmy łącznie 937 pkt, druga na podium – Szwecja – zdobyła 888 pkt, a na trzecim miejscu uplasowali się Niemcy zdobywając 881 pkt. Podobnie jak w 2013 roku Mistrzostwa Europy w Ostrowie Wielkopolskim tak samo teraz w 2018 Mistrzostwa Świata w Ostrowie zapisały się w historii polskiego szybownictwa najwyższą ilością zdobytych medali. Mistrzostwa te to zdecydowany sukces polskiego szybownictwa, indywidualny oraz grupowy.

Podsumowując sezon 2018.

Wg. planów wstępnych miałem zaliczyć FCC Prividza (przy okazji trening przed EGC 2019), KZS Standard w Stalowej Woli (opcjonalna rezygnacja w przypadku braku urlopu), SMP 15m w Ostrowie Wlkp i WGC 2018 w Ostrowie Wlkp. W okresie lutego przydzielono mi awans na CPT B787 a całe szkolenie praktyczne przypadło na okres kwietnia i maja więc siłą rzeczy zrezygnowałem ze startu na FCC w Prievidzy w kwietniu. Całe szkolenie było mocnym wyzwaniem od strony teoretycznej jak i praktycznej i trwało łącznie od lutego do końca maja. Mój pracodawca poszedł mi na rękę i dostosował okrojony kalendarz zawodniczy i wpasował w to szkolenie. Tutaj chciałbym podziękować mocno działowi szkolenia, że nie musiałem zrezygnować z sezonu 2018 a rezygnację mocno rozważałem – poszło pomyślnie, pogodziłem oba priorytety a było to dla mnie duże wyzwanie…. Wszystko było na zakładkę – szkolenie i progress zmotywował mnie dodatkowo mocno do rywalizacji sportowej, która w międzyczasie przekładała się z powodzeniem na wyniki w sezonie 2018 (KZS S.Wola – 2, SMP 15m – 2, WGC – 5, drużynowo WGC – 1).

Podziękowania dla Mateusza, który pokazał klasę zawodniczą i zajął również bardzo wysokie miejsca zawodnicze oraz zdobył swój pierwszy medal FAI (FCC – 3, KZS STD – 4, SMP 15m – 4, WGC – 3,  drużynowo WGC – 1), dla kolegów z reprezentacji za współpracę w powietrzu oraz dla trenera za cierpliwość jaką nas obdarza.

Podziękowania dla WIRKK – Serwis Szybowców Jerzy Biskup za obsługę i przygotowanie Discusa 2a

Podziękowania dla sponsorów i partnerów: PLL LOT, Osiedle Książenice, LX NAV Polska oraz SkySight.

Podziękowania dla rodziny, która wytrzymuje moją nie obecność oraz dla ojca, który kolejny raz poświecił większość swojego urlopu wczuwając się w rolę pomocnika na WGC.

Podziękowania dla kibiców i fanów sportu – medialność szybownictwa rośnie więc może jeszcze chwila i relacje będą na poziomie akceptowalnym  a jak nie to będę tu pisał i tak swoje relacje 😉

 

Plany zawodnicze 2019.

WGC to dla mnie ostatnie zawody w sezonie 2018, odczuwam pewien niedosyt zawodniczego latania szybowcowego od kilku sezonów. Wylatuje średnio 80 godzin rocznie zaliczając start w trzech zawodach. Aspiracje zawodnicze mnie nie odpuszczają więc staram się mimo braku wolnego wykorzystać swoje „krótsze” okno zawodnicze jak najlepiej. Bardzo chętnie spróbowałbym też swoich szans w Afryce zimą i poleciał tam kilka razy na 1000 km, w Alpach jesienią plus/lub wczesną wiosną podtrzymał i doskonalił tam trening górski. Byłoby to świetne przedłużenie sezonu i podtrzymanie progresu. Chętnie wylatałbym też przynajmniej 100h w sezonie choć uważam że 150 – 200h rocznie jest mocno wskazane dla zawodnika/reprezentanta. Zwykle wsiadam w szybowiec z marszu i wysiadam też szybko… na szczęście szybownictwo to dla mnie pasja więc nie tylko wynik odgrywa tu rolę.

Co do planów zawodniczych na sezon 2019 oczywiście dostosuję się do wskazówek i zaleceń trenera ale bardzo chętnie wystartowałbym na majowych Mistrzostwach Europy w Stalowej Woli (jest do wykorzystania okno czasowe na zawodach słowackich i trening indywidualny żeby opanować zmianę klasy przed tymi EGC). Latanie w Stalowej Woli jest dla mnie wyjątkowe, bardzo dobrze znam ten rejon i zawsze wracałem z medalem z SW. W sektorze tych mistrzostw padł mój „tysiąc” a dalszy zachodni rejon kielecko – częstochowski mam też dobrze przeskanowany. Drugą opcją są Mistrzostwa Europy w Prievidzy, tutaj jeśli będzie przydział to postawię na mocny trening górski (coś w stylu EGC Rieti 2015) i wnikliwą analizę rejonu w okresie zimowym na podstawie swoich doświadczeń oraz kolegów z reprezentacji itp. A jak nie dostanę przydziału do EGC to wystartuję na SMP CLUB i KZS STD a w lipcu zapnę szybowiec na hak i pojadę na treningowe zawody do Rieti.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *